Pomogła: 57 razy Wiek: 33 Dołączyła: 30 Wrz 2007 Posty: 595 Skąd: G. Śląsk
Wysłany: Nie 18 Paź, 2009 20:13
Ines_ka napisał/a:
Alina napisał/a:
miękka jestem
nie każdy ma w życiu to co soboe wymarzył ...'
Ale ja jestem zła na siebie, bo mogłabym więcej wywalczyć... Ech, jestem zmęczona, zapracowana i brakuje mi konsekwencji Gdybym miała trochę więcej czasu (czytaj: gdybym nie pracowała), mogłabym wstawać 20 razy w nocy i uspokajać Dominika bez sięgania po butelkę. Tak idę na łatwiznę, ale jak to zrobić inaczej, jeśli w pracy następnego dnia trzeba być przytomnym??? Ja mówię do studentów o bardzo zakręconych rzeczach, dla mnie samej trudnych, a przy niewyspaniu jest mi ciężko tłumaczyć i formułować sensowne zdania
Ewcia, o mamo, jakie miałaś przeżycia, ogromnie współczuję i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i już niedługo myśl o nowotworze stanie się złym wspomnieniem...
Co do dziewczynek, to są rzecz jasna niesamowite
Moniqa, odezwij się, tyle razy już Cię wywołałyśmy
Wiecie co, zastanawiam się poważnie, czy nie kupić Dominikowi lalki... Nie lubię tego podziału na zabawki dla dziewczynek i chłopców, dlaczego niby nie miałby bawić się lalką, jak mu się to podoba. Dziś u mojej babci Dominik dorwał starą lalkę sprzed może 40 lat (brzydka, ale ma zamykane oczy i naturalnie wyglądające długie włosy) i był zachwycony W ogóle interesuje się "kobiecymi" rzeczami. Zwłaszcza tym, co noszę w uszach i na szyi. Pytam się go dziś, co mama ma (miałam go na rękach), a on na to "olale" (korale). Byłam zaskoczona, bo może ze dwa razy przy nim powiedziałam to słowo, a on zapamiętał
Nasze inne nowe słowa (wszystko brzmi podobnie:): opapa (kopara), pap-pap (kap kap, czyli deszczyk), paka (pralka), jajo (jajko, ale tez radio), jiby (ryby)
Pomogła: 181 razy Wiek: 25 Dołączyła: 18 Mar 2008 Posty: 2522
Wysłany: Nie 18 Paź, 2009 21:04
Alina napisał/a:
Wiecie co, zastanawiam się poważnie, czy nie kupić Dominikowi lalki... Nie lubię tego podziału na zabawki dla dziewczynek i chłopców, dlaczego niby nie miałby bawić się lalką, jak mu się to podoba. Dziś u mojej babci Dominik dorwał starą lalkę sprzed może 40 lat (brzydka, ale ma zamykane oczy i naturalnie wyglądające długie włosy) i był zachwycony
to bardzo świetny pomysł wg mnie niby dlaczego chłopcy nie mogą sie bawić lalkami a dziewczynki samochodami? bo taki stereotyp jest? Bzdura, dziecko samo lepiej wie czym chce sie bawić.
Moja Alka bardziej woli sie bawić samochodami niż lalkami i ja jej nie zabraniam, niech się dziecko bawi i poznaje świat
jestem zmęczona, zapracowana i brakuje mi konsekwencji Gdybym miała trochę więcej czasu (czytaj: gdybym nie pracowała), mogłabym wstawać 20 razy w nocy i uspokajać Dominika bez sięgania po butelkę
ale ja też pracuję i mi konsekwencji nie brakuje ... chyba nie w tym problem ...
Alina napisał/a:
idę na łatwiznę
no włąśnie
Alina napisał/a:
Moniqa, odezwij się, tyle razy już Cię wywołałyśmy
kurde codziennie jest na GG a tu nei zajrzy jeszcze kilka dni a myszy na nią naślę Będzie tu cieżarna wkurzać
Cytat:
zastanawiam się poważnie, czy nie kupić Dominikowi lalki... Nie lubię tego podziału na zabawki dla dziewczynek i chłopców, dlaczego niby nie miałby bawić się lalką, jak mu się to podoba.
oczywiscie, rewelacyjny pomysł. Moja Hania ma i lalki i samochody i woli bawić się samochodami. Jakiś czas temu byłam u znajomych, którzy mają syna trochę młodszego do Hani i zdziwieni byli, że Hania rzuciła się na auta i brum i brum ciągle. Aż ta mama tego chłopaczka mówi - ale przecież to dziewczynka. Wiecie, aż mnei zatkało - no i co z tego. Że dziewczyna to nie może się bawić wszystkim tylko ma mieć wydzielane zabawki na bardziej i mniej dziewczęce.
Alina napisał/a:
Nasze inne nowe słowa (wszystko brzmi podobnie:): opapa (kopara), pap-pap (kap kap, czyli deszczyk), paka (pralka), jajo (jajko, ale tez radio), jiby (ryby)
a u nas ciagle króluje a cio to ... jedna strona książeczki i 20 minut ciotowania No ale co zrobić, dziecko swiat poznaje i trzeba odpowiadać.
madziunia:) napisał/a:
bo taki stereotyp jest?
doprowadzają mnie do szału stereotypy. Jak leżałam w szpitalu jak Hania miała 5 miesiecy to taka jedna kobieta sie pyta - a dziecko z kim zostało. A ja mówię - z tatusiem. A ona - biedny tata. Jak sie wkurzyłam - mówię, a to, zę ja porzez te 5 miesiecy sama siedziałam z dzieckiem w domu to biedna nei jestem tylko tata biedny bo cały tydzień dzieckiem ma się zająć?? A ona na to - ale to meżczyzna, a ja mówię - i co z tego, taki sam człowiek jak ja tylko cycków nie ma Zamknęła się babka, bo wkurzyła mnei nieźle.
chyba nie tylko cyckow mu brakuje, tam na dole tez zauwazam pewna roznice
ale tą różnicę może schować w spodniach i się nie odróżnia
A w ogóle z Hania coś dziwnego się dzieje. Od dwóch dni mam wrażenie, ze znowu przechodzi jakis lęk separacyjny, bo rano jak się budzi to tylko u mnie się uspokaja, jak wieczorem zasypia to wtula się we mnie jakbym miała uciec, a w ciagu dnia co chwila podchodzi głowę przytulić ... nie wiem co jest.
Pomogła: 57 razy Wiek: 33 Dołączyła: 30 Wrz 2007 Posty: 595 Skąd: G. Śląsk
Wysłany: Pon 19 Paź, 2009 20:42
Ines_ka napisał/a:
Alina napisał/a:
jestem zmęczona, zapracowana i brakuje mi konsekwencji Gdybym miała trochę więcej czasu (czytaj: gdybym nie pracowała), mogłabym wstawać 20 razy w nocy i uspokajać Dominika bez sięgania po butelkę
ale ja też pracuję i mi konsekwencji nie brakuje ... chyba nie w tym problem ...
Ale przyznasz chyba, że między aniołkiem Hanią a Dominikiem jest trochę różnicy? Są takie dzieci, które bez protestu przyjmują pomysły rodziców i łatwo się uczą, a są takie, które buntują się przeciwko wszystkiemu. Gdybyś miała "nie" co 5 sekund i w stosunku do każdej rzeczy, czy to jedzenie, czy spanie, czy smoczek, czy nocnik, czy kurtka, czy czapka, też może zabrakłoby Ci konsekwencji... Ja w Twoich postach widzę tylko zadowolenie, a nie walkę o każdą najmniejszą rzecz... nie mówię, że to nie kosztowało wysiłku... ale Hania chyba jest z tych spokojnych i akceptujących dzieci, które nie budzą się z krzykiem w nocy i nie miotają tak, że nie można ich niczym uspokoić. Ja nawet nie myślę o następnym dziecku, po prostu fizycznie nie dałabym rady, nie śpiąc po nocach
przyznasz chyba, że między aniołkiem Hanią a Dominikiem jest trochę różnicy?
pomiędazy Hanią, Dominikiem i kazdym dzieckiem na wątku jet różnica
Alina napisał/a:
Gdybyś miała "nie" co 5 sekund i w stosunku do każdej rzeczy, czy to jedzenie, czy spanie, czy smoczek, czy nocnik, czy kurtka, czy czapka, też może zabrakłoby Ci konsekwencji
ja nie mówię, że nie mamy buntów, bo mamy, ale ja wiem że jak raz ustąpię to drugi raz mi wejdzie na głowę ... jakoś mam mocno to zakodowane
Alina napisał/a:
Ja w Twoich postach widzę tylko zadowolenie, a nie walkę o każdą najmniejszą rzecz
bo co mam pisać, że na przykład dziś rano obudziła sie z wrzaskiem i wszystko było na nie?? Jakaś faza rozwojowa, jakiś zły sen ... ja na to wszystko znajduję wytłumaczenie i ciesze się tym co mam. Nie wiem jaka będzie osia jak się urodzi ale jestem dorej myśli,
Alina napisał/a:
Hania chyba jest z tych spokojnych i akceptujących dzieci
nie wiem co rozumiesz pisząc spokój, bo fakt, nei bije innych dzieci, potrafi zajać się sobą, ale jak jej coś nei pasuje to rzuca zabawkami albo uderza głowką o coś s tyłu - barierki łóżeczka, oparcie kapay, krzesełko ... cokolwiek. Dla mnei to kolejny etap i zachowania nieporządane, które wiem, ze musze wyeliminować ...A akceptująca ... juz teraz nei ma wyjścia. Mielismy kilka miesięcy, gdzie na każde nie wolno Hania reagowała wrzaskiem, krzykiem i histerią. Nie ustąpiłam wtedy, a czasy nie były łatwe, bo praktycznei ciagle było darcie o wszystko. Teraz jak otwiera szafki to wyłącznie swoją i jedynie po to,l żeby pytać cio to ...
Alina napisał/a:
które nie budzą się z krzykiem w nocy i nie miotają tak, że nie można ich niczym uspokoić.
Hania budzi się z kryzkiem w nocy ... płacze tak jakby się jej jakieś koszmary sniły ... uspokaja się jedynie na moich rękach, ale i tak po dłuzszej chwili, bo jeszcze sporo czasu jęczy sobie ... kładzie głowe na moim ramieniu i jęczy jakby sie skarżyła. Ostatniej nocy budziła się 3 razy, w końcu o 1 w nocy daliśmy jej efferalgan w czopku, zasneła i spała do 6:30 budząc się znowu z wrzaskiem. Przyniosłam ja do naszego łóżka, przytuliła się do nas, za chwilę do taty, ja wstałam i mówię, ze usze isć siuciu a ta znowu w ryk a akurat dziś musiałam wyjechać z domu przed 7 rano. Wszytsko było na nie - maskotka nie, ubieranie nie, nocnik nie, książeczka nie. Ale myślę, ze to albo ząbki (dolne czwórki) albo brzuszek, bo wczoraj zrobviła kupę tylko raz a dzis nadrobiła i zrobiła 4 razy ... Zobacze jaka dzis będzie nocka.
Ale jestem zadowolona, uważam, ze posiadanie dzieci to największy skarb, niech te dzieci broją, mają chwile nieposłuszeństwa, ale uśmiech, przytulenie, całuski i to wszystko powoduje że ja widze same plusy.
Oczywiście to tez nei jest zbyt dobre, bo może isnieć ryzyko, ze zbytnio idealizuje swoje dziecko i pewnych wad nie widzę, ale mam nadzieję, ze i z tym sobie poradzę ))
Jak się nie badałyście dawno, to wynocha po skierowania na usg.
mam nadzieję, że u Ciebie wszytsko dobrze się skończy, trzymam , ja za to na usg piersi i ginekologicznym byłam w czwartek, wszystko OK, był tam też pęcherzyk 12 mm aż żal pomyśleć że właśnie się zmarnował ;)
Alina napisał/a:
Wiem, że to błąd wynikający z mojego braku konsekwencji, ale miękka jestem
prosimy stwardnieć
[ Dodano: Wto 20 Paź, 2009 13:05 ]
Alina napisał/a:
czy nie kupić Dominikowi lalki.
Asai ma samochodzik - dźwig z Ikei, teraz kupiłam jej kaczuszki do ciągnięcia
Ines_ka napisał/a:
Alina napisał/a:
idę na łatwiznę
no włąśnie
tyckę w tym racji, ale to też zależy od charakterku każdej z nas,
ja doprowadziłam Asie do takiego stanu z jedzeniem, że w zesżłym tygodniu bez komórki kaszki nie zjadła, w tym tygodniu komórka nie działa już i od niedzieli Asia kaszki nie je, obiadek skubnie od mamusi (babcia próbowała ją karmić wczoraj słoiczkiem, dała radę wcisnąć jej TRZY łyżki!!!), na kolacje zjadła pł kromki chlebka bez skórki i wypiła 240 ml SAMEGO mleka, tu nie chodzi o to że ona nie jest głodna - na śniadanie dziś 3 kwadraciki 1x1cm chlebka i POPIŁA 200 ml wody z cytrynką - czyli miejsce w brzuszku było
no i jestem dziś po szczepieniu Asi Infarixem, a co za tym idzie po zważeniu jej, 10kg150g, 24 sierpnia 10,5kg!!!!!!!!!!!!!!!! - dodam tylko że w tym czasie nauczyła się chodzić
[ Dodano: Wto 20 Paź, 2009 13:10 ]
Ines_ka napisał/a:
Ale jestem zadowolona, uważam, ze posiadanie dzieci to największy skarb, niech te dzieci broją, mają chwile nieposłuszeństwa, ale uśmiech, przytulenie, całuski i to wszystko powoduje że ja widze same plusy.
to widocznie zależy od tego czy ktoś z natury jest optymistą czy pesymistą, Ty jest optymistką, ja niestety należę do tej drugiej kayegorii i z tym mi "dobrze"
jedyne co teraz postaram się zmienić w stosunku do Asi to to że jak nie będzie chciała to jeść nie dostanie, za miesiąc lekarka kazała ją zważyć żeby zobaczyć czy dalej nie chudnie
ja za to na usg piersi i ginekologicznym byłam w czwartek, wszystko OK, był tam też pęcherzyk 12 mm aż żal pomyśleć że właśnie się zmarnował ;)
to trzeba było korzystać
Cytat:
ja doprowadziłam Asie do takiego stanu z jedzeniem, że w zesżłym tygodniu bez komórki kaszki nie zjadła, w tym tygodniu komórka nie działa już i od niedzieli Asia kaszki nie je, obiadek skubnie od mamusi (babcia próbowała ją karmić wczoraj słoiczkiem, dała radę wcisnąć jej TRZY łyżki!!!), na kolacje zjadła pł kromki chlebka bez skórki i wypiła 240 ml SAMEGO mleka, tu nie chodzi o to że ona nie jest głodna - na śniadanie dziś 3 kwadraciki 1x1cm chlebka i POPIŁA 200 ml wody z cytrynką - czyli miejsce w brzuszku było
no właśnie ja chyba robię podobny błąd, bo dzis rano Hani dałam kanapeczke jej a pod moim nosem była moja kanapeczka No i Hania swoich nei chciała tylko wyciągała ręce do mojego talerza. Więc skubnęłam pół kromki jej kanapki, położyłam na swój talerz i zjadła jak jej podałam od swojego talerza, ale też nie o to chodzi
roza napisał/a:
10kg150g, 24 sierpnia 10,5kg!!!!!!!!!!!!!!!! - dodam tylko że w tym czasie nauczyła się chodzić
no bo dzieci jak chodzą to tracą "kilogramy"
roza napisał/a:
to widocznie zależy od tego czy ktoś z natury jest optymistą czy pesymistą, Ty jest optymistką, ja niestety należę do tej drugiej kayegorii i z tym mi "dobrze"
nie wiem od czego to zależy, ale na pewno zmieniłam postawę w stosunku do Hani jak zaczęłam pracować ) Jestem spełniona w pracy i szczęśliwsza niż siedząc w domu i robi.ąc ciagle i codziennie to samo
Nie wiem jak wytrzymam z Tosią i Haną w domu
roza napisał/a:
jedyne co teraz postaram się zmienić w stosunku do Asi to to że jak nie będzie chciała to jeść nie dostanie, za miesiąc lekarka kazała ją zważyć żeby zobaczyć czy dalej nie chudnie
z doświadczenia widzę, że jest to trudne do wytrzymania przez matkę. Ja tak robie, a mój mąż "wciska" w Hanie jedzenie. Boję się, ze jej obrzydzi to
Hania chyba jest z tych spokojnych i akceptujących dzieci
w tym co piszesz też jest trochę racji, Asia ma podobny charakterek do Hani tzn. jest spokojnym dzieciątkiem, umie sie sama sobą zająć, jak idziemy na imprezki rodzinne wszyscy patrzą na nią z podziwem jakie to spokojne i grzeczne dziecię no i najlepszy skecz jest zawsze przy karmieniu, my mówimy że Asia nie chce jeść, macha rączkami, odrwaca główkę, a tu wujek z drugiego końca stołu mówi "Asia am" i co Asia robi??? zjada kaszkę w 5 minut bez szemrania!!!!!!!!!!!
ma też i gorsze dni gdy nie chce siąść na nocnik, nałożyć kapciuszków/bucików , bije sie po głowie wali głową w płytki (aż się rozpłacze), coraz zradziej chce siedzieć w wózku podczas zakupów itp itd
[ Dodano: Wto 20 Paź, 2009 14:08 ]
Ines_ka napisał/a:
to trzeba było korzystać
może w przyszłym roku na jesień na razie pozostawiam to w nieużytkach "rolnych"
[ Dodano: Wto 20 Paź, 2009 14:10 ]
Ines_ka napisał/a:
pod moim nosem była moja kanapeczka
ja tez lubię wyjadać ... mężowi wiec Asia wyjada mamie lub gryzie moją bułeczkę
coraz zradziej chce siedzieć w wózku podczas zakupów itp itd
oja w ogóle ma bunt na wózek ... wózek jest be, wszędzie na nóżkach dada a jak sie zmeczy to staje i mówi op. Więc wolę z nią nie chodzić sama na dłuższe spacery bo z brzuchem i dzieckiem na ręku śmigać to niewesoło.
Witam! Z tym brakiem konsekwencji to ja Alinkę rozumiem. U nas smoczek jest niestety znowu. A z zasypianiem jest ciężko. Dzisiaj jeszcze nie spała. Wczoraj tłukła się w dzień dwie godziny przed spaniem i w wieczorem dwie. Bez lulania się nie obejdzie. Ale nic to. Za pół roku staranka o drugie
[ Dodano: Wto 20 Paź, 2009 16:03 ]
I jedna górna trójka wyszła
czyli różnica 2,5 roku u Was ... ciekawe czy Janeczka będzie rozumiała czemu taki duży bebzun sie robi Bo dla Hani narazie to jest Matrix
Krystyna napisał/a:
jedna górna trójka wyszła
lecicie jak szalone ))
A zastanawiałyście się nad ochroną ust dzieci?? W końcu nadchodzi zima a przynajmniej Hani strasznie pękają usta ... zastanawiałam się nad jakimś kremem, ale nie chciałabym eksperymentować.
Heja, u nas też w nocy mamy przekichane i to podówjnie... Ola ma faze na wycie, dokładnie, jak to opisała Ineska - budzi się z płaczem i uspokaja na rekach. Ja mam o tyle gorzej, że jak się dzieje taka scena, to jeszcze musze przeprowadzić ewakuację Oli do innego pokoju, bo przeciez Karolcia śpi - masakra.
Dziś wieczorem były takie niedobre, ze sie zmęczyliśmy z Rafem oboje i bylismy już na maxa wku....
Alina, ja jednak jestem zdania, ze zdarzają się bardziej i mniej podatne na ułożenie dzieci. Sama widze, jak moje się różnią pod tym względem. Od poczatku nie zazdrościłam Ci chrakterku Dominika. Ale nie martw się, podobno jak pierwsze dziecko daje popalić, to drugie jest aniołkiem. Wyslij Domino do żłobka - tam nie będą się z nim patyczkować i ustawią go szybciutko
Ale co do konsekwencji w sprawie smoczka, to jednak jak widziałam, jak moje laski przeżyły rozstanie, to zrobiłabym to raz a porządnie.
Ja smaruję dziewczynkom całe buzie i usta kremem ochronnym dla dzieci. Wypróbowałam na sobie i jest ok. Taki Nivea na każdą pogodę albo Bambino zwykły.
Roza, to Aisa Ci ładnie urosła, była chyab najmniejszym kurczakiem razem z moją Karolą. Teraz Karolka waży 9200 g i chyba dalej jest kurczakiem w porównaniu z resztą dziewczynek z naszego wątku? Mierzy 82 cm. Przyznam, ze to mi bardzo odpowiada, bo aż miło ją ponosić Szczególnie w porównaniu z Olą, która waży 11200 g i mierzy 87 cm. Na szczęście Ola upodobała sobie bardziej tatusia, a Karolcia mamusię i jest git.
Oki, musze spadać, bo champions league się gdzie na internecie zaczyna. Całusy
podobno jak pierwsze dziecko daje popalić, to drugie jest aniołkiem.
rozumiem, ze jak pierwsze jest aniołkiem to drugie też jest aniołkiem??
Ewcia napisał/a:
Wyslij Domino do żłobka - tam nie będą się z nim patyczkować i ustawią go szybciutko
a wiesz, coś w tym jest, kolezanka posłąła syna z maja 2008 do złobka. Chodzi półtorej miesiąca i ustawiony
Ewcia napisał/a:
co do konsekwencji w sprawie smoczka, to jednak jak widziałam, jak moje laski przeżyły rozstanie, to zrobiłabym to raz a porządnie.
no właśnie, bo potem dziecko nei bedzie rozumiało, dlaczego teraz nie dają. Raz nie dawali, ja płakałam i dali a teraz płaczę i nie dają i jeszcze jakis żal ... ciężej jest potem
Ewcia napisał/a:
Ja smaruję dziewczynkom całe buzie i usta kremem ochronnym dla dzieci. Wypróbowałam na sobie i jest ok. Taki Nivea na każdą pogodę
no właśnie ja też używam Nivea, ale jakos na usta nie kładłam bo miałam obawy
Ewcia napisał/a:
arolka waży 9200 g i chyba dalej jest kurczakiem w porównaniu z resztą dziewczynek z naszego wątku? Mierzy 82 cm. Przyznam, ze to mi bardzo odpowiada, bo aż miło ją ponosić
też bym wolała, zeby Hania tyle ważyła, bo mi cieżko teraz wiele rzeczy z nia robić, szczególnie z tym bebzunem ..,
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum