zgadzam się ale ja z własnego doświadczenia wiem że trzeba być ostrożnym w taki osądach. Np. Piotruś na placu zabaw podchodzi do obcych babek pozwala się wsiąść na ręce jak jesteśmy w sklepie to wszystkich zaczepia a tu w piątek przyjechała magdarum do nas z Paulinką i odstawił histerię.
Inny przykład: Piotruś jest zazwyczaj dużo odważniejszy u kogoś innego w domu i jak ktoś do nas przychodzi to często się dąsa przez dłuższą chwilę.
Takie zachowanie nie wynika z wychowania bo nasz dom jest otwarty i często do nas ktoś przychodzi i my chodzimy do znajomych.
Kuba od początku był bardzo otwarty, jak był większy to potrafił gadać z panią w sklepie, co ona akurat robi i po co, jak poszedł do zerówki to się wszystko zmieniło dopiero teraz znowu zaczyna po swojemu się zachowywac a Jula to już wogóle, lezie do każdego, jedynie do facetów musi się przyzwyczaić, nawet do mojego taty
Kasienka 29 napisał/a:
Tak sobie myślę że u Ines_ka, jest inny problem, po prostu nie lubią się się nawzajem i wytykają sobie każdy "błąd" w wychowaniu. W dodatku zarówno ona jak i jej szwagier stosują zupełnie odmienne techniki wychowawcze.
ja z moim szfagrem tez specjalnie się nie lubimy i na 100% mamy inne metody wychowawcze ale błędów sobie nie wytykamy, teściowa to za nas robi, nam mówi co oni robią źle a im co my robimy źle
Madzialenna napisał/a:
dzisiaj np dostanie paluszki Juniorki może powinien na Mikołaja dostać?
oj a ja myslałam, że moje dzieci nie dostają prezentów a tu się okazuje, że jednak dostają (też im kupiłam paluszki)
Ines_ka napisał/a:
wiesz, też byś się bała nowości, gdyby ktoś nie tłumacząc Ci nic wystawiał Cie na nowość. Ja Hani już tłumaczę o świętach, o tym jakie są wspaniałe, a tamci jak jest jakaś nowość to stawiają przed nią dziecko i czekają na reakcję. Jej reakcja moim zdaniem wynika wyłącznie z wychowania
ja zawsze mówię, że trzeba dużo dziecku tłumaczyć
magdarum1 napisał/a:
weź, szef się po mnie przejechał wczoraj przez telefon i dziś od rana nie wiem, jak się nazywam
kurde.....ja nie tłumacze. własnie nawet specjalnie nic nie mówie,żeby zobaczyć jak Julek zareaguje ...ale On sie niczego nie boi raczej.Idzie z kazdym, zaczepia i im coś dziwniejsze i głośniejsze to większa radochę ma. Ale moje dziecko "inne" od samego początku
i tak Mu się odmieni pewnie
ale taki smieszny sie robi, hehe. Po chorobie Mu się odmieniło i np jak kupe zrobi to leci do brodzika, bo wie,ze myta doopka będzie i siedzi w oknie-sam włazi na poręcz krzesła i patrzy za okno i "wyzywa" ptaki i się cieszy jak pies jakiś idzie na spacer. A jak jest głodny to mnie ciągnie za ręke do kuchni Ale się franca nie nauczył jeszcze pokazywac palcem więc jak cos chce to się Go pytam czy pić czy jesc czy co....a ten odpowiada NIE. I dopiero jak trafię na to co chce to rogal na buzi i tupcze nogami z radochy,że Matka odgadła
[ Dodano: Pią 13 Lis, 2009 13:17 ]
wróciłam z zakupów....kupiłam wszystko oprócz..............paluszków
ja Kubie na początku też za dużo nie tłumaczyłam, dopiero później i naprawdę była duża różnica w jego zachowaniu
Madzialenna napisał/a:
ale taki smieszny sie robi, hehe. Po chorobie Mu się odmieniło i np jak kupe zrobi to leci do brodzika, bo wie,ze myta doopka będzie i siedzi w oknie-sam włazi na poręcz krzesła i patrzy za okno i "wyzywa" ptaki i się cieszy jak pies jakiś idzie na spacer. A jak jest głodny to mnie ciągnie za ręke do kuchni Ale się franca nie nauczył jeszcze pokazywac palcem więc jak cos chce to się Go pytam czy pić czy jesc czy co....a ten odpowiada NIE. I dopiero jak trafię na to co chce to rogal na buzi i tupcze nogami z radochy,że Matka odgadła
Madzialenna napisał/a:
wróciłam z zakupów....kupiłam wszystko oprócz..............paluszków
ale taki smieszny sie robi, hehe. Po chorobie Mu się odmieniło i np jak kupe zrobi to leci do brodzika, bo wie,ze myta doopka będzie i siedzi w oknie-sam włazi na poręcz krzesła i patrzy za okno i "wyzywa" ptaki i się cieszy jak pies jakiś idzie na spacer. A jak jest głodny to mnie ciągnie za ręke do kuchni Ale się franca nie nauczył jeszcze pokazywac palcem więc jak cos chce to się Go pytam czy pić czy jesc czy co....a ten odpowiada NIE. I dopiero jak trafię na to co chce to rogal na buzi i tupcze nogami z radochy,że Matka odgadła
fajne, nie??
a Paulina potrafi pokiwać głową (a raczej całą sobą)n "tak", więc jak trafię, to się cała w pół zgina.
jej, jakie te nasze dzieciaczki mądre już są...
a jakie piękne lalki w Biedronce... mówi, rusza buzią, cały asortyment do nich jest, za 69 zł bodajże. ale ja muszę kupić sanki, więc lala odpada, niestety.
zaraz zmykam do domku
ja robię podobnie Nawet poszłam krok dalej i pochowałam zabawki w dwóch pudełkach. Na wierzchu zawsze jest jedno pudełko + książeczki. Drugie zamknięte na szafie, co jakiś czas (około miesiąc) robię wymianę - pudełko z szafy na podłogę i Hania ma "nowe" zabawki. Jaka radosć jest wtedy ) Oczywiscie do czasu aż się jej nie znudzą, wtedy znowu wymiana Po co kupować nie wiadomo ile zabawek jak co miesiac można dać dziecku "nowe"
stosuję tą samą metodę .....przebiegłe z nas mamuśki
magdarum1 napisał/a:
no fakt- aż mi głupio było, że ja jakaś czarownica. zobaczymy, co będzie w sobotę.
no co ty ...... po prostu miał gorszy dzień
magdarum1 napisał/a:
a ja się bardzo długo starałam nie osądzać mamy Gabrysia, ale już nie umiem. i nie mam o niej dobrego zdania i nic na to nie poradzę...
hmmm akurat tą mamusię to ja z mety oceniłam nie widząc jej na oczy ..... czyli moje podejście nie dotyczy tej "mamusi"
magdarum1 napisał/a:
weź, szef się po mnie przejechał wczoraj przez telefon i dziś od rana nie wiem, jak się nazywam
hmm to się chyba skumał z moim .... bo też jakiś czepliwy od paru dni jest
[ Dodano: Pią 13 Lis, 2009 14:32 ]
lwica1978 napisał/a:
ja z moim szfagrem tez specjalnie się nie lubimy i na 100% mamy inne metody wychowawcze ale błędów sobie nie wytykamy, teściowa to za nas robi, nam mówi co oni robią źle a im co my robimy źle
super, po prostu super teściowa
Madzialenna napisał/a:
a ten odpowiada NIE. I dopiero jak trafię na to co chce to rogal na buzi i tupcze nogami z radochy,że Matka odgadła
bo mamuśka domyślna musi być
Madzialenna napisał/a:
wróciłam z zakupów....kupiłam wszystko oprócz..............paluszków
no nie mogę
tak się zastanawiam może na mikołaja spróbuje wylicytować krzesełko uczydełko z Fisher
Kasienka 29, nooo....fajne te krzesełka sa. Ale ja mam kurcze za małe mieszkanie. Dzisiaj doszedł stoliczek z krzesełkiem i niestety już się ruszyc cięzko
za okno i "wyzywa" ptaki i się cieszy jak pies jakiś idzie na spacer. A jak jest głodny to mnie ciągnie za ręke do kuchni Ale się franca nie nauczył jeszcze pokazywac palcem więc jak cos chce to się Go pytam czy pić czy jesc czy co....a ten odpowiada NIE. I dopiero jak trafię na to co chce to rogal na buzi i tupcze nogami z radochy,że Matka odgadła
A u nas podobnie na ptaki wra wra gada na pieski hu hu ;jak jest głodny też ciągnie za rękę do kuchni i paluszkiem wskazuje co chce jak nie to powie nie i pokiwa głową albo robi hyyyy i kiwa przecząco a na tak nie reaguje tupcze nogami tylko w koło .
Madzialenna, cudne fotki a stolik z krzesełkiem super
lwica1978 napisał/a:
ja Kubie na początku też za dużo nie tłumaczyłam, dopiero później i naprawdę była duża różnica w jego zachowaniu
ja duło mówię i tłumaczę ale czasem mam wrażenie że nie dociera ,ale może z biegiem czasu dotrze ,ostatnio bije po buzi mnie a ja go biorę i mówię niewolno to mamusie boli a on się śmieje choć ja minę mam poważną i to tu robić?
Madzialenna, śliczny Juluś a nie ucieka Ci z tego krzesełka? Bo my mamy takie same (niebieskie i stolik niebieski, jeszcze po Kubie) i Jula sama na nim siada ale chwile siedzi a później zchodzi, wchodzi i zamiast siedzieć na krześle to staje na nim a ja muszę ją trzymać
myszka 81 napisał/a:
ja duło mówię i tłumaczę ale czasem mam wrażenie że nie dociera ,ale może z biegiem czasu dotrze ,ostatnio bije po buzi mnie a ja go biorę i mówię niewolno to mamusie boli a on się śmieje choć ja minę mam poważną i to tu robić?
z biegiem czasu dotrze, napewno, wiem to z doświadczenia
Madziunia Ty się za nowy wątek bierz bo już 28 stron mamy
ostatnio bije po buzi mnie a ja go biorę i mówię niewolno to mamusie boli a on się śmieje choć ja minę mam poważną i to tu robić?
o przerąbane... ja nie ukrywam, że Paulina raz mi chciała przyłożyć łapkami i od razu po rękach dostała. nic nie poradzę, odruchowo mi się zrobiło. nie silno, ale troszkę i od tamtej pory spokój jest. co prawda jak się na coś wkurza, to rzuca przedmiotami, zabawkę np wyrzuci i nawrzeszczy na nią, ale na to nie reaguję, może jej samo minie.
o przerąbane... ja nie ukrywam, że Paulina raz mi chciała przyłożyć łapkami i od razu po rękach dostała. nic nie poradzę, odruchowo mi się zrobiło. nie silno, ale troszkę i od tamtej pory spokój jest. co prawda jak się na coś wkurza, to rzuca przedmiotami, zabawkę np wyrzuci i nawrzeszczy na nią, ale na to nie reaguję, może jej samo minie.
nic jej się zaraz nie stało a jak rzuca zabawką to nie ma co zaraz szaleć, ja z Juli to się śmieje jak on się wkurza, bo ona to naprawdę śmiesznie robi tak delikatnie i po mału
[ Dodano: Pią 13 Lis, 2009 20:13 ]
Kurcze, trzeci dzień mam migrenę, chyba mnie jakieś choróbsko bierze bo tak długo migreny jeszcze nie miałam
lwica1978, no zalezy. jak się czyms zainteresuje to siedzi, ale często też stoi
magdarum1, myszka 81, u nas mówienie na temat bicia nic nie daje. Wprawdzie nie bije po buzi, ale po nogach np. I ja ostro zawsze reaguje.....a On zaraz palcem grozi i mówi "nununnu"...czyli wie,ze nie wolno
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum