Ja ,,chodziałm do ginekologa sporadycznie,,,,,1 na 3 lata;-) jak cos,,mi dolegało.
a tearz jak sie stram,,bezefektów,,,,to chodze prawie co miesiac,,,,juz mi to uszami wychodzi;-/
Jak ja się nie zjawię u moje gin przynajmniej raz na pół roku to on do mnie dzwoni, albo jego żona mi przypomina, że mam się pokazać (jego żona jest pediatrą moich dzieci) :-D
Ja w zasadzie wcale już nie chodzę. Po ciąży przestałam. Nawet na badanie kontrolne po porodzie nie poszłam. Byłam rok temu po tabletki. Wizyta w prywatnym gabinecie-trwała 5 min. Szał. :closedeyes: Wiem, że to nie jest mądre z mojej strony, ale naprawdę mi się nie chce. Pracuję na 3 zmiany w weekendy, święta, to ciężka fizyczna praca. I jak mam w końcu dzień wolny, to nawet do sąsiadki na kawę nie chce mi się iść.
Przed zajściem w ciążę chodziłam do gina raz lub dwa razy w m-cu. Podczas ciąży wiadomo raz w miesiącu musowo, a teraz gdy już urodziłam to nie byłam ani razu. Jest mi aż wstyd z tego powodu, nie powinnam tego bagatelizować. Może w przyszłym tyg. wreszcie się udam.
przed ciąza chodzilam co 2 miesiac po tabletki, a badania mialam raz a rok...teraz w czasie ciazy odqiedzam gina raz na dwa tygodnie....bo wciaz latam na jekies badania a potem po wyniki :shock:
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum