Pomogła: 160 razy Wiek: 30 Dołączyła: 30 Wrz 2007 Posty: 283 Skąd: Zamość City
Wysłany: Sob 15 Maj, 2010 12:10 Kilka nowych dowcipków:)
>Mały Rysio napisał list:
>Panie Jezu, bylem grzecznym chlopcem, czy móglbym dostac rowerek?
>Twój oddany Rysio
>Jednak Rysio wiedzial, ze Jezus wie wszystko, czyli równiez to jakim
>chlopcem Rysio byl naprawde. Chlopiec podarl wiec list i napisał nowy:
>Panie Jezu, bylem w miare grzecznym chlopcem, czy móglbym dostac rowerek?
Na
>Zawsze ufajacy Tobie Rysio
>Pomyslal, chwile Rysio i doszedl do wniosku, ze i to "niedomówienie" nie
>pozostanie przez Jezusa niezauwazone. Podarl list i napisal tak:
>Panie Jezu, myslalem o tym by byc grzecznym chlopcem, czy móglbym dostać
>rowerek?
>Wielbiacy Ciebie Rysio
>Popatrzal Rysio na list, zajrzal w glab swego serca i wiedzial, ze byl tak
>zlym i niedobrym chlopcem, ze nie ma szans na to by Jezus go wysluchal.
>Wzial wiec podarl list i wybiegł na ulice ze lzami w oczach. Chodzil bez
>celu po ulicach, rozmyslajac nad swoja krnabrnoscia, wszystkimi
>zlosliwosciami, jakich sie dopuscil, gdy nagle znalazl sie pod kosciolem.
>Wszedl do srodka, przeszedł srodkiem pod oltarz i ukleknal. Lzy jak grochy
>splywaly mu po policzkach. Po chwili wstal i udal sie w kierunku wyjscia.
>Zanim jednak wyszed,l zlapal stojaca na postumencie mala figurke i pobiegł
>szybko do domu. W domu schowal figurke pod lózko, zlapal dlugopis i kartke
i
>napisał:
>Panie Jezu, mam twoja matke. Jesli chcesz ja jeszcze kiedys zobaczyc, to
>jutro pod domem widze nowy rowerek.
>Oddany ty już wiesz kto
___________________________________________________________________________
Do nieba w jednakowym czasie dostali się o. Rydzyk i ks. Jankowski: W bramie
niebios wita ich usmiechnięty Sw. Piotr z dobrotliwym wyrazem twarzy:
- Witajcie u bram niebios!! - rzecze Swięty - podajcie swoje imiona, a
sprawdzę, czy jestescie godni wejsć do raju.
- Ojciec Tadeusz Rydzyk.
Swięty Piotr rozwija dłuuuuga listę, szybki rzut okiem i..
-Niestety, synu, ale nie ma Cię na liscie.
-Jak to??? - wybałuszył oczy Rydzyk - Przecież to niemożliwe. Byłem
księdzem, autorytetm moralnym w kraju największego z papieży, codziennie
miałem miliony słuchaczy...
- Przykromi bardzo, ale nic nie mogę na to poradzić... - odparł Sw. Piotr. -
Twoje imię?
- ks. Henryk Jankowski.
Chwila ciszy.
- Przykro mi, synu, ale Ciebie tez nie ma.
- Jak to??? Przecież ja również byłem nisamowitym autorytetm moaralnym w
Polsce, walczyłem z wpłwyami innych narodów, mówiłem płomienne kazania.
Ludzie słuchali mnie w pełnym skupieniu...!!
- Przykro mi bardzo, moi drodzy, ale skoro nie mam Was na liscie, nic
niemogę dla Was zrobić...
Zapanowała niezręczna chwila ciszy. Cała trójka niepewnie spoglada na
siebie, po czym ks. Jankowski wzruszył ramionami i powiedział:
- Chodz, Tadek, co będziemy z Żydem gadać...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Leży facet na łożu śmierci. Lekarz powiedział, że nie dotrwa do
rana. Nagle poczuł z kuchni zapach jego ulubionych ciasteczek
czekoladowych zrobionych przez żonę. Ostatkiem sił wydobył się z lóżka i czołga się do kuchni. Zapach tych ciasteczek przypominał mu również dzieciństwo, on wiedział, że zasmakuje ich po raz ostatni. Wczołgał się do kuchni i widzi jak jego żona przygotowuje te ciasteczka, o których teraz marzył. Ostatnimi siłami sięgnął po jedno i w tym momencie żona zdzieliła
go ścierką mówiąc
- Zostaw qrwa, to na stypę!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przy barze siedzi pijany staruszek i zachowuje się bardzo agresywnie. Upatrzył sobie stół, przy którym siedzą trzej potężnie zbudowani młodzi mężczyźni. Patrząc wyzywająco na jednego z nich, krzyczy na cały głos.
— Twoja matka robiła mi laskę!
Mężczyzna przez chwilę popatrzył na starca, ale nie zareagował. Krzepki dziadek nie daje za wygraną i pokazuje ręką drugiego faceta.
— Z twoją matką robiłem to, kiedy tylko chciałem!
Drugi facet również popatrzył przez chwilę na staruszka i wrócił do rozmowy z towarzyszami. Starzec, pijany już w sztok, kieruje się w stronę trzeciego z siedzących przy stole.
— A z twoją matką to…
Mężczyzni podnoszą się nagle, dwóch z nich bierze intruza pod ramiona, a trzeci cichym głosem mówi:
— Chodz tato, na dzisiaj ci już wystarczy...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum