Pomogła: 1 raz Dołączyła: 07 Mar 2008 Posty: 19 Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 13 Cze, 2008 19:06 mam dosc
Niby nie mam powodow do narzekan,a jednak meczz mnie to mimo woli.Jestem studenka i myslalam,ze mam przyjaciol,oststnimi czasy okazalo sie,ze kazdy dba tylko o swoj interes,mam dosc tej obludy,ze wszystko jest ok nie mozna juz na nikogo liczyc
_________________ look into my eyes..you will see
Ostatnio zmieniony przez aneczka22 Sro 02 Mar, 2011 09:52, w całości zmieniany 1 raz
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 07 Mar 2008 Posty: 19 Skąd: Wrocław
Wysłany: Wto 24 Cze, 2008 18:42
Ludzie na roku potworzyli jakies grupki,nikt nikomu nie mowi,co zlaiczyl,na jakie zajecia sie zapisal i nawet Ci ktorzy byli mi bliscy za kazdym razem chca pokazac,ze sa lepszi ode mnie,jakbym byla jakąs trampolina;/ od której moga sie odbić,zeby sie poczuc lepiej,ale szczerze mowiąc od ostatniego postu troche sie do tego zdystansowalam i zaczelam sie mniej tym przejmowac,teraz za to meczy mnie samotnosc,bycie singlem itp...
Dobrze, że się zdystansowałaś. To nie są przyjaciele i tyle. Nie myśl o sobie w kategorii singielki. Po prosty twój czas jeszcze nie nadszedł. Czasami trzeba poczekać i pokonać wiele baaardzo trudnych a czasami wręcz tragicznych zakrętów życiowych. Nie mówię tu ze swojej perspektywy ale mojej serdecznej przyjaciółki, za którą trzymam kciuki. Jej "związki"i "faceci" to porażka. Myślę, że jest zdecydowanie starsza od ciebie i ma mało czasu, jeśli chodzi o założenie rodziny. Rozglądaj się i tyle. Miłość sama przyjdzie. I pamiętaj : nic na siłę. A jeśli ktoś jest nieszczery to nie jest przyjacielem.
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 07 Mar 2008 Posty: 19 Skąd: Wrocław
Wysłany: Sro 25 Cze, 2008 23:39
też myśle,że jakos sama sie ta milosc pojawi,ale czasem po prostu jest mi zle,kiedy moje wspollokatorki ida gdzies razem ze swoimi chlopakami,allbo jada razem w 4rke na wakacje..i tak moglabym wymieniac bez konca..:)z drugiej strony plusy bycia sama też sa,tylko czasami za male,zeby nie miec chwili zalamania
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 07 Mar 2008 Posty: 19 Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 26 Cze, 2008 17:04
cięzko tak czasem żyć samemu i pokazywać,że wszystko jest w porządku,choć tak nie jest:-( i dlatego w takich momentach brak mi ten drugiej połowki,co by przytulila i powiedziala,ze bedzie ok'ey
Pomogła: 63 razy Wiek: 37 Dołączyła: 27 Mar 2008 Posty: 622 Skąd: Gdynia/Wejherowo
Wysłany: Sro 23 Lip, 2008 08:17
aneczka22 napisał/a:
cięzko tak czasem żyć samemu i pokazywać,że wszystko jest w porządku,choć tak nie jest:-( i dlatego w takich momentach brak mi ten drugiej połowki,co by przytulila i powiedziala,ze bedzie ok'ey
To sie nazywa syndrom BF (brak faceta). Tez tak miałam przez wiele lat, syndrom ujawniał się szczególnie na jesień (w melancholijnym nastroju). Aż postanowiłam wszystko zmienić. Zrobiłam porządki w swojej głowie, pozamykałam stare sprawy, urwałam toksyczne znajomości, powywalałam masę starych niepotrzebnych rzeczy i otworzyłam się na zmiany... a potem poszłam do biura matrymonialnego
Pomogła: 13 razy Wiek: 31 Dołączyła: 24 Paź 2007 Posty: 263 Skąd: z krainy marzeń:))
Wysłany: Sob 06 Wrz, 2008 10:21
mnie też kilka osób skrzywdziło ... zerwałam z nimi kontakt ... nawet zrezygnowałam z pracy ... tak na prawdę przyjaciół nie mam bo boję się kolejnego kopniaka ... dystansować się nigdy nie umiałam ... mimo, że od ostatniej przykrej sytuacji minął ponad rok to w mojej pamięci nadal jest to żywe i ciężko zapomnieć.
aneczka22 napisał/a:
cięzko tak czasem żyć samemu i pokazywać,że wszystko jest w porządku,choć tak nie jest:-( i dlatego w takich momentach brak mi ten drugiej połowki,co by przytulila i powiedziala,ze bedzie ok'ey
... dlatego rozumiem Cię aneczka22, ale mimo, iż mam męża to jednak nie jest wystarczające bo facet myśli innymi kategoriami i niestety nie zawsze rozumie kobietę
Niby nie mam powodow do narzekan,a jednak meczz mnie to mimo woli.Jestem studenka i myslalam,ze mam przyjaciol,oststnimi czasy okazalo sie,ze kazdy dba tylko o swoj interes,mam dosc tej obludy,ze wszystko jest ok nie mozna juz na nikogo liczyc
Aneczko, ja też przeżyłam spore rozczarowanie, kiedy poszłam na studia, a grupka przyjaciół, których miałam wcześniej, okazała się zupełnie inna, niż o nich myślałam wcześniej; zawsze byłam w stosunku do nich szczera i otwarta, mój dom zawsze był pełen ludzi, a potem... Okazało się, że według ludzi, którzy nazywali się moimi przyjaciółmi, zaczęły się jakieś intrygi, zaczęło się oskarżanie mnie o to, że "jestem lepsza", bo sporo pierwszy rok moich studiów był bardzo wymagający i rzadko przyjeżdżałam do domu; zaczęły się jakieś obmawianki, knucie intryg, nastawianie przeciw mnie innych osób, które wspólnie znaliśmy itd. itd. Baaaaaardzo zawiodłam się wtedy na ludziach. Minęło sporo czasu, poznaję wciąż nowych ludzi i zaczynam się otwierać na czyjeś towarzystwo, już się tak nie "jeżę", kiedy ktoś mówi, że lubi spędzać ze mną czas. Życie toczy się dalej, wcale nie żałuję, że zostałam sobą, mimo, że nie było łatwo.
Da się coś takiego przetrwać, przeboleć.
I jak Ci jest po tych kilku miesiącach? Pozdrawiam
_________________ When I dream I dream of your lips
When I dream I dream of your kiss
When I dream I dream of your fists
Your fists... Your fists
Tak naprawdę to w życiu jest tak że tylko druga osoba, ta którą kochasz może być Twoim prawdziwym przyjacielem. Jeżeli spotkasz osobę która będzie Cię kochała i ty również zaangażujesz swoje wszystkie uczucia w ten związek, wtedy wszystko będzie łatwiejsze. Problem jest jednak innej natury, nie każdemu dane jest spotkać osobę z którą będzie mógł lub mogła dzielić prawdziwe szczęście Wtedy człowiek skazany jest tylko na siebie
Może aneczka powinna mocniej się zdystansować co nie oznacza zeby się obrażać czy odwracać albo odseparować. Ja jestem zdania że nie wolno za sobą palić mostów bo życie płata takie figle że nie wiemy kiedy jakaś osoba stanie na naszej drodze.
Aneczka nie przejmuj się ze koleżanki (znajome) nie trrzymają się z tobą. Może to nie są właściwe dla ciebie osoby. Wyjdź z domu poznaj innych ludzi, jakiegoś faceta i to rozwiąże twoje problemy. Ja nie zachęcam do biur matrymonialnych bo znam złe przyklady takich związków.
nie wolno za sobą palić mostów bo życie płata takie figle że nie wiemy kiedy jakaś osoba stanie na naszej drodze
to prawda, wielkokrotnie się przekonałam, ze palenie za sobą moatów nie jest dobre
Marcia napisał/a:
nie przejmuj się ze koleżanki (znajome) nie trrzymają się z tobą. Może to nie są właściwe dla ciebie osoby
dokładnie, nie wszystkie osoby są nam przeznaczone. Czasami osoby, które postykamy na naszej drodze robią nam przysługę wyrządzajac nam przykrosć Dzieki temu wiemy jak sobie później radzić z podobnymi sytuacjami. Spójrz na życie jak Ania z Zielonego Wzgórza - nawet w nieszczęściu widziała szczęście i w wyobraźi robiła je jeszcze wieksze.
Ineska rewelacyjne porównanie do Ani z Zielonego wzgórza.
Rzeczywiście jest tak że pozytywne myślenie powowduje że nagle świat się zmienia. Może to banał ale tak jest. Każda z nas miała w swoim zyciu chwile totalnego załamania. Ja również ale kiedyś powiedziałam sobie : Kurcze przecież to jest mały pikuś, przecież ja sobie z tym spokojnie poradze, inni potrafią a ja nie?!
i jakos zawsze okazywalo sie ze wokol mnie następowały sytuacje ktore wszystko pchały do przodu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum