nie zdradzajmy nie warto i nie wybaczajmy bo tez nie warto
żyjmy zgodnie z naszym sumieniem zdrada jest czymś okropnym kochane współczuje tym ktore zostały zdradzone i tym które zdradzały
ja wim, że zdradę fizyczną, taką czysto fizyczną, bym wybaczyła, tzn. byłoby inaczej, dużo inaczej, ale byłabym w stanie mieszkać z mężem pod jednym dachem. Ale duchowej bym nie wybaczyła, może dlatego, że to nie tymczasowe, jak ktoś kogoś kocha innego to znaczy, że mnie już nie i nie ma sensu tego ciągnąć.
O nie absolutnie bym nie wybaczyla, ja bym sie poprostu brzydzila isc z takim kims do lozka . Roznicy mieszy mezem a tylko przyjacielem tez nie widze bo zdrada to zdrada i nic jej nie usprawiedliwi
no, a mnie to spotkało i podziękowałam pięknie za znajomość.
ale mam znajomą u której to norma. nie wiem czy czuła się tym dowartościowana czy coś, ale była z chłopakiem przez 3 lata, a ja sama widziałam ją w tym czasie conajmniej z 4 innymi chłopakami. o każdym mówiła,że to "ten jedyny". a na pytanie dlaczego nie zerwie ze swoim "prawdziwym" chłopakiem zawsze mówiła,że nie wie jak mu to powiedzieć. odnosiłam wrażenie,że traktuje go jako wyjście awaryjne i chyba rzeczywiście tak było, bo on za każdym razem jej wybaczał... dla mnie chore, ale chłopak na szczęście przejrzał na oczy i jest od dwóch lat szczęśliwy z inną, na studiach mój kontakt z koleżanką się rozliźnił i już nie muszę słuchać o jej kolejnych "Jedynych"...
A ja myślę, że jeśli jedna strona zdradza, to jest jakiś problem w związku. Ktoś szuka czegos, czego mu u połówki brakuje. Czasem więc okazuje się, że zdrada staje się ważnym znakiem, momentem wnikliwego przyjrzenia się związkowi, momentem - oczywiście jeśli zdradzony/na jest w stanie wybaczyć, a zdradzający się opamiętać - od którego można związek budować na nowo.
Co nie oznacza, że polecam zdradę jako lek n problemy w związku. Absolutnie nie. Polecam dialog, wysłuchiwanie do końca (mimo że wydaje się, że już wiesz co on/ona chce powiedzieć) i rozumienie przed ocienianiem. Łatwo jest przyczepić się do jednego słowa - co zresztą często mi się zdarza - i kłócić się już na ten, w sumie nieważny, temat, a nie posuwać się dalej w rozwiązywaniu prawdziwego problemu.
Reasumując zdradzie moli wielkie NIE. To zawsze wielki ból i brak zaufania. Zdrada jednak z czegoś wynika.
dla mnie najgorsza forma zdrady byloby gdyby moj m nawiazal romans uczuciowy z inna kobieta...to byloby najgorsze :-/
dokładnie tak samo myślę
świadomość że istnieje uczucie...więź....byłaby czymś już niedopokonania :-|
lulu napisał/a:
teraz moge powiedziec,ze nie wybaczylabym....ale na prawde nie wiem jak by to bylo gdybym stanela przed faktem dokonanym
tak naprawdę dopiero jak się jest w takiej sytuacji człowiek może powiedzieć coś o tym.....co czuje co zrobi....
nigdy do końca nie znamy swojego drugiego JA.... :-|
na dzień dzisiejszy nie potrafiłabym wybaczyć...ani zapomnieć
ja sadze ze powinno sie zajac czys co pozwoli na chwile skupic sie na tym i zapomniec o wszystkim wiele razy bylam w tej sytuacji wielu chlopakow mnei zdradzilo ale jakos poradzilam sobie,wiem ze to boli ale w sumei rozpaczanie nie ma sensu bo to i tak nie przywroci tej osoby
Pomogła: 45 razy Dołączyła: 26 Paź 2007 Posty: 419
Wysłany: Czw 18 Cze, 2009 12:39
jesli się nigdy nie bylo zdradzonym, to tak naprawde nie ma sie pojęcia jaka będzie reakcja.... można sobie gdybac przed, ale rzeczywistość lubi płatać figle......
kiedyś mówilam, ze jak zdrada to juz koniec. Ale jak zostałam zdradzona, to trudno było powiedzieć "bye bye" i iść dalej. Co prawda juz nie jesteśmy razem, ale wiele mnie to wszystko kosztowało, zbyt wiele.... Uraz pozostaje na cale życie....
myszka 81, a co się staneło? Można Ci jakoś pomóc?
_________________ Aniołki 6tc (02.I.06) i 8-9tc (VI.10)
wg OM
Dzieje się źle pomniędzy nami i to już trfa długo ;od czasu jak poroniłam .
zamknełam się w sobie i nie potrafię już na świat patrzeć tak jak kiedyś i niektórzy mnie wtedy zawiedli odwrócili się udawali że nic się nie stało, ale się stało.Pękła jakaś część mnie świat i otoczenie stało się dla mnie nie do zniesienia byłam okrutna i zła na wszystko i wszystkich.nie mogłam się wtedy otwożyć choć potrzebowałam tak bardzo jego pomocy to się odsuwałam .Potem nastał spokój jakiś dziwny spokój było tak sobie potem zaszłam w ciąże wszystko wydawało być w porządku; urodzenie Oskara szczęście całej rodziny jego tagże był przy mnie, było tak jak kiedyś.Potem szarość monotonia.I tak nasze codzienne sprawy zacierały wszystko sex raz na jakiś czas bo ja nie mniałam ochoty
O wszystkich naszych problemach nie rozmawialiśmy poprostu poszły w niepamięć wtedy i tak nuda monoptonia zagościła w naszym związku.Więc jak się wczoraj dowiedziałam był ktoś komu m się zwierzał o tam wszystkim i była to kobieta ,dziewczyna którą widywał często w pracy .Jakoś trodno mi o tym myśleć że było to tylko rozmowy choć zapewnia mnie że nic się nie wydarzyło czuję się jak by mnie zdradził.Czuję wstręt ,złość żal, że nie potrafił o tym wszystkim rozmawiać ze mną tylko z kimś innym .Pozatem czuję się oszukana że się komuś zwierzył i to kobiecie .Teraz wiem czemu przyjeżdzał z pracy później bo bym u niej .Wypytałam się o wszystko, powiedział że często jeździł do niej ,lecz zapewnia i twierdzi że nic nie było i nie jest mniędzy nimi.Niby nic nie zrobił a czuję się źle, czuję jak by coś ukrywał.Nie wiem czy już mu zaufam bo tak długo o niczym nie wiedziałam .Podejżewałam że coś jest nie tak (esemesy telefony wieczorkiem lub jakieś strzałki)a on na to zawsze twierdził no co przecież nic się nie dzieje.A jednak co się dzieło .
Nie wiem co myśleć myśleć, mam zamęt w głowie ;jak sobie wspomnę że byli sam na sam to aż mnie szlag trafia.Czuję się jak by ktoś mi chciał nóż wbić w serce .
Pozatym ta osoba podoba mu się jako kobieta jej charakter jak kiedyś wspomniał.
Pomogła: 45 razy Dołączyła: 26 Paź 2007 Posty: 419
Wysłany: Czw 18 Cze, 2009 18:59
myszka 81 napisał/a:
Niby nic nie zrobił
a co musialoby się stać, zebyś stwierdziła, ze jednak coś zrobił?
Moim zdaniem zrobil.... wcale sie nie dziwie, że czujesz się tak jak się czujesz....
Wiesz, naprawde nie chce być złym prorokiem ani nic z tych rzeczy, ale ten mój ex też tak mówił: ze jedzie do panny X bo musi zawieźć coś tam/naprawić coś tam/oddać coś tam. Cały czas wyrażal się o niej pozytywnie, że fajna, ładna, dogaduja się.... Byla rownież jego koleżanką z pracy. Dopiero ona mi powiedziała, co sie miedzy nimi wydarzyło, a nie były to tylko rozmowy.... Wszystko jej opowiedział, o naszych problemach, wtedy też miedzy nami się nieukładało... Tylko ja glupia nie skojarzyłam faktów, ze facet znow zaczyna chodzić na siłke, zaczyna bardziej dbać o siebie.... Nawet jak wszystko wyszło na jaw, to upieral się, ze tylko ja, ble ble ble a i tak do niej jeździł. Koszmar!!!
myszka 81, może spotkalabys się z tą dziewczyną i porozmawiała? Bo jesli faktycznie miedzy nimi zaszło coś wiecej, to ona będzie go prawdopodobnie chciała tylko dla siebie a wtedy powie jak było.... Tak mi sie przynajmniej wydaje.
Zreszta powiedziałabym takiej pannie, zeby sobie odpuściła zonatego i dzieciatego faceta. Niech sie sama zastanowi, czy chciałaby być na Twoim miejscu....
myszka 81 napisał/a:
Czuję się jak by ktoś mi chciał nóż wbić w serce .
tak, tak samo sie kiedyś czulam....
myszka 81, ściskam ciepło i trzymam kciuki!!! Wiem, ze teraz jest Ci cięzko, nie zazdroszcze zaistnialej sytuacji.... Duzo sił przesyłam
_________________ Aniołki 6tc (02.I.06) i 8-9tc (VI.10)
wg OM
myszka 81, ściskam ciepło i trzymam !!! Wiem, ze teraz jest Ci cięzko, nie zazdroszcze zaistnialej sytuacji.... Duzo sił przesyłam
_________________
dziękuję wiele dla mnie znaczą słowa wsparcie i oducha
Pyrka napisał/a:
myszka 81, może spotkalabys się z tą dziewczyną i porozmawiała? Bo jesli faktycznie miedzy nimi zaszło coś wiecej, to ona będzie go prawdopodobnie chciała tylko dla siebie a wtedy powie jak było.... Tak mi sie przynajmniej wydaje.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum