Zaproszone osoby: 2 Pomogła: 320 razy Wiek: 33 Dołączyła: 30 Wrz 2007 Posty: 809 Skąd: z poligonu...
Wysłany: Nie 21 Cze, 2009 21:21
ech Qrwa te kolezaneczki z pracy wybiłabym wszystkie szmaty w pień
Pyrka napisał/a:
myszka 81, może spotkalabys się z tą dziewczyną i porozmawiała? Bo jesli faktycznie miedzy nimi zaszło coś wiecej, to ona będzie go prawdopodobnie chciała tylko dla siebie a wtedy powie jak było.... Tak mi sie przynajmniej wydaje.
ja zrobułam inaczej...nie polecam ...ale sie rozładowałam ... śledziłam sukę jak wyszła z pracy (a wcześniej zrobiłam wywiad...coby sie nie pomylić) nastukałam szmacie lekko w ciemnej uliczce, zepełnie bez słowa i poszłam sobie. Qrviszon była w takim szoku ze nawet sie nie broniła wiec ułatwiła mi sprawe... Nie zrobiłam jej krzywdy tylolekko porysowałam facjatę. Nie wiedziała kim jestem...może teraz jak zobaczyła zdjecie moje na NK tosobie uświadomiła kto ja tak potraktował. Ale nalezało sie szmcie...wyobraźcie sobie że Qrevka spotykała sie z innym 3 dni po ślubie
Myszka rozumiem cię doskonale Przeżyłam wprawdzie ,,tylko" smski i strzałki do koleżanki z pracy mojego m ale... znam to podłe uczucie że się jest zdradzonym
Ja też miałam zamiar spotkać się z tą kobietą albo zadzwonić (do dziś nie wiem po co mam jej nr telefonu ) ale... wstrzymałam się i jednak nie żałuję. Postawiłam jednak sprawę jasno- mąż ma zaprzestać kontaktów bo inaczej papa Wykasował nr z telefonu a w pracy... na to nie mam wpływu ale wierzę mu znowu
ja zrobułam inaczej...nie polecam ...ale sie rozładowałam ... śledziłam sukę jak wyszła z pracy (a wcześniej zrobiłam wywiad...coby sie nie pomylić) nastukałam szmacie lekko w ciemnej uliczce, zepełnie bez słowa i poszłam sobie. Qrviszon była w takim szoku ze nawet sie nie broniła wiec ułatwiła mi sprawe... Nie zrobiłam jej krzywdy tylolekko porysowałam facjatę. Nie wiedziała kim jestem...może teraz jak zobaczyła zdjecie moje na NK tosobie uświadomiła kto ja tak potraktował. Ale nalezało sie szmcie...wyobraźcie sobie że Qrevka spotykała sie z innym 3 dni po ślubie
to ja napisalam do takiej jednej zeby sobie darowala bo moj m i tak jej nie chce i bedzie ze mna a jak sie nie odczepi to powiem jej chlopakowi.i dala sobie luz i jeszcze mi napisala ze ona nie chce ze mna wojny tylko nie rozumie po co moj m sie do niej odzywal.ale od tametgo dnia juz sie nie odezwala
Zaproszone osoby: 1 Pomogła: 534 razy Wiek: 34 Dołączyła: 01 Paź 2007 Posty: 7289 Skąd: Z wielkiej Polski ;)
Wysłany: Nie 21 Cze, 2009 21:51
tabby napisał/a:
ech Qrwa te kolezaneczki z pracy wybiłabym wszystkie szmaty w pień
tabby napisał/a:
nastukałam szmacie lekko w ciemnej uliczce, zepełnie bez słowa i poszłam sobie. Qrviszon była w takim szoku ze nawet sie nie broniła wiec ułatwiła mi sprawe... Nie zrobiłam jej krzywdy tylolekko porysowałam facjatę
Przyszedłam sie przywitac a tu trafiam na takie fajne opowieści!
Respektos Tabbiczku!
[ Dodano: Nie 21 Cze, 2009 22:54 ]
andzia napisał/a:
jeszcze mi napisala ze ona nie chce ze mna wojny tylko nie rozumie po co moj m sie do niej odzywal.ale od tametgo dnia juz sie nie odezwala
Jak do tej pory -w ciagu 16 lat bycia z moim chłopem- na szczęście nie zaznałam takich odpałów! I obym nie zaznała!
Zaproszone osoby: 2 Pomogła: 320 razy Wiek: 33 Dołączyła: 30 Wrz 2007 Posty: 809 Skąd: z poligonu...
Wysłany: Nie 21 Cze, 2009 21:56
aniolka napisał/a:
Respektos Tabbiczku!
bać sie mnie...ale dzisiaj juz bym tak nie robiła tylko oddałabym go i jeszcze kokardke na fiucie zawiazała ...ale żeby nie bylo...on sie nigdy o tym nie dowiedział ...ja nic nie mówiłam a jej chyba wstyd było
Zaproszone osoby: 2 Pomogła: 320 razy Wiek: 33 Dołączyła: 30 Wrz 2007 Posty: 809 Skąd: z poligonu...
Wysłany: Nie 21 Cze, 2009 22:03
kinia napisał/a:
a za co jej nastukałąś tak apropo?
za to że sie osmieliła ruszac nie swoje...łapy precz...wiedziała że on jest zajęty...ona też wolna nie była...z tego co on mi mówił to nie spali ze soba chociaz niewinni tez nie byli... Miedzy nami nie było fajnie i jakos tak chłopina zbładził
Ja wiem co znaczy byc zdradzaną i nie polecam ale ja ztych cowybaczają zdradę ale zapomniec nigdy...ale myśle że kolejnej zdrady nie wybaczyłabym...
wiem tez co znaczy być ta z która sie zdradza też nie polecam...współczuje tej kobiecie która jest bądź była jego żona bo w drzwi sie nie mieściła...wiem że nie byłam pierwsza ani napewno ostatnią z która zdradzał żonę...ale chyba nasz związek bł najdłuzszym jego zwiazkiem pozamałzeńskimprzynajmniej do momentu kiedy trwał...teraz nie wiem co sie z nim dzieje
Tabby no nieźle
moja znajoma opierdzieliła lasce grzywkę po skórze
ale zdecydoanie jestem przeciwna takim postępkom
też pewnie też bym miała wqurwa na tą drugą i to nieziemskiego
ale zdecydowanie bardziej na swojego pana
i z perspektywy osoby "z boku" to trochę głupie "szkalować" i opierdalać tą drugą bo w sumie może powiedzieć a co mnie to?! pilnuj swojego faceta nie?
Dla mnie głóną winę ponosi osoba, która jest już w związku a nie ta trzecia.
Panu swojemu bym podziękowała a Pani pewnie też - jakby nadarzyła się okazja
Zdrady bym nie wybaczyła zresztą jak już pisałam.
Później nie miałoby to sensu....brak zaufania...takie piekiełko małe sobie urządzać to dziękuję
Ale wiadomo, że ile ludzi tyle sytuacji i różnych rozwiazań
Zaproszone osoby: 2 Pomogła: 320 razy Wiek: 33 Dołączyła: 30 Wrz 2007 Posty: 809 Skąd: z poligonu...
Wysłany: Pon 22 Cze, 2009 07:55
Jovanna napisał/a:
ale zdecydowanie bardziej na swojego pana
toć ja wcale nie mówieże on jest niewinny swoje dostał...ale wtedy byłam bardzo zdesperowana i nie chciałam go stracić
Jovanna napisał/a:
Panu swojemu bym podziękowała
Jovanna napisał/a:
Zdrady bym nie wybaczyła zresztą jak już pisałam
też byłam takiego zdania...dopóki nie znalazłam sie w sytuacji podbramkowej...wolałam wybaczyć niż znowu byc sama...jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma..
co do zaufania to faktycznie ciezko...nie ufam mu nadal i juz nigdy nie zaufam kiedyś kontrolowałam jak tylko mogłam, inwigilowałam a teraz odpóściłam...wole nie wiedzieć jeżeli ma cos na sumieniu...głupie no ni...ale cóż taka juz jestem
też byłam takiego zdania...dopóki nie znalazłam sie w sytuacji podbramkowej...
wiem, wiem, że najłatwiej gadać jak się tego nie przeżyło i się gdyba bez emocji
wiem, że bym się zadręczyła i mam nadzieję tego nie przeżyję nigdy
chociaż na tyle co znam siebie i po moich skromnych doświadczeniach życiowych to postąpiłabym tak nie inaczej
tabby napisał/a:
głupie no ni...ale cóż taka juz jestem
e wcale nie głupie - tak Ci dyktuje rozum i serce
uczymy się całe życie i odpowiadamy za Siebie i każdy postępuje jak uważa
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum