Wysłany: Sro 03 Paź, 2007 14:24 ZDRADA- jak sobie poradzić, kiedy Cię to spotkało
W tym temacie będziemy pomagać kobietkom, które zostały skrzywdzone przez facetów lub poprostu wysłychamy was, jeśli będziecie chciały się wygadać, bo lepiej nosi się problem we dwie osoby niż w pojedynkę.
Jeśli Cię to spotkało, to nie zamykaj sie w czterech ścianach swojego pokoju, wręcz przeciwnie, wyjdź do ludzi, kup ładny ciuch, zrób makijaż i poczuj się atrakcyjną! Znajdz sobie jakieś dodatkowe zajęcie by nie myślec o tym; na przykład zapisz sie na siłownię lub basen. Jeśli facet Cię zranił, to nie prawda, że coś z Tobą jest nie tak. On nie jest Ciebie wart. A jeśli kochasz go nadal i wiesz, że chcesz być z nim do końca życia, to o niego walcz jak lwica...A szczera miłość wszystko wybaczy, pokona i z czasem zapomni o tym co tak bolało...
_________________ "Kto nie ma odwagi marzyć, nie będzie miał siły do walki"
Zaproszone osoby: 1 Pomogła: 259 razy Wiek: 29 Dołączyła: 30 Wrz 2007 Posty: 718 Skąd: Góry Świętokrzyskie
Wysłany: Sro 03 Paź, 2007 20:28
Lady Angel napisał/a:
...A szczera miłość wszystko wybaczy, pokona i z czasem zapomni o tym co tak bolało...
ja sądzę, że jeżeli ludzie szczerze się kochają, to nie są w stanie się tak skrzywdzić. Dla mnie zdrada oznacza koniec. Mój M ma podobne zdanie. Wiem jednak, że niektórym ciężko przestać myśleć o partnerze/partnerce nawet, gdy zostało się zdradzonym. Mogę taką osobę tylko wirtualnie przytulić ...
ja pozwole sobie wypowiedziec się na temat zdrady.....zy uważacie, że zdrada jest tylko wtedy jak ktos z kims sie przespi??Czy np jak spotyka sie z jakąś kobieta, bez wiedzy partnerki, tylko na pogadanie niby....to tez zdrada??Bo ja już nie wiem...co dla Was jest zdrada?
Zdrada jest przez każdego odbierana inaczej. Oczywiście, najgorszą formą jest przespanie się z obcą osobą. Dla mnie zdradą jest już to, kiedy partner bez wiedzy partnerki umawia się z inną kobietą nawet na pogaduchy. Zdradą jest dla mnie flirtowanie na czatach internetowych, nawet jeśli nigdy się te osoby nie spotkają.
_________________ "Kto nie ma odwagi marzyć, nie będzie miał siły do walki"
Oczywiście, najgorszą formą jest przespanie się z obcą osobą
nie dla mnie...
dla mnie najgorsza forma zdrady byloby gdyby moj m nawiazal romans uczuciowy z inna kobieta...to byloby najgorsze :-/
co do zdrady stricte fizycznej...teraz moge powiedziec,ze nie wybaczylabym....ale na prawde nie wiem jak by to bylo gdybym stanela przed faktem dokonanym
no mnie tez bardziej preraża romas długotrwały gdzie wchodza uczucia.....i oczywiście to mnie dotknęło.I czasami woałabym, żey to był jednorazowy skok w bok, bo mozna to wytłumaczyc głupota itd, a dlugotrało oszukiwanie to już bardzo boli
Pomogła: 770 razy Wiek: 32 Dołączyła: 30 Wrz 2007 Posty: 1437 Skąd: Hawana - Kuba :D
Wysłany: Pią 05 Paź, 2007 17:07
lulu napisał/a:
co do zdrady stricte fizycznej...teraz moge powiedziec,ze nie wybaczylabym....ale na prawde nie wiem jak by to bylo gdybym stanela przed faktem dokonanym
ja tak samo
ale tak naprawde sa to ogromne emocje i tylko po fakcie można sie wypowiedziec....
zośka napisał/a:
no mnie tez bardziej preraża romas długotrwały gdzie wchodza uczucia
Zaproszone osoby: 1 Pomogła: 259 razy Wiek: 29 Dołączyła: 30 Wrz 2007 Posty: 718 Skąd: Góry Świętokrzyskie
Wysłany: Pią 05 Paź, 2007 21:39
dla mnie zdrada to nie tylko sex z inną, to też bycie z tą drugą, gdy mógłby być ze mną, ale nie chodzi mi o to, gdy M pójdzie sobie na piwo z koleżanką z pracy itp. Zdrada może być fizyczna, ale też umysłowa, gdy myśli o innej, a najgorsze, gdyby pokochał inną - to najpodlejsza zdrada - zdrada moich uczuć. Oby nigdy mnie to nie dotyczyło... wtedy straciło by sens to, w co wierzę... Miłość...
Zdrada jest przez każdego odbierana inaczej. Oczywiście, najgorszą formą jest przespanie się z obcą osobą. Dla mnie zdradą jest już to, kiedy partner bez wiedzy partnerki umawia się z inną kobietą nawet na pogaduchy. Zdradą jest dla mnie flirtowanie na czatach internetowych, nawet jeśli nigdy się te osoby nie spotkają.
:weirdo: to zła kobieta jestem i zdradzałam wiele razy
A tak na serio, uważam też, że są gorsze "formy" zdrady niż seks. Można boleśnie okłamać ukochaną osobę o ważnej sprawie z jego (jej) życia i to jest chyba gorsze niż seks z inną. My się znamy jak łyse konie - prawie 10 lat razem - i, chociaż mu tego nie powiem bo po co kusić, myślę, że przebaczyłabym z bólem seks z inną i myślę, że on przebaczyłby mi. Ale w naszym związku mielismy duzy kryzys dotyczący jego kłamstwa na pewien ważny dla mnie temat i to było dla mnie zdradą. Trudno mi było się z tym pogodzić, do tej pory mam czasem momenty, gdy ten żal wraca. Ja ze swojej strony zaczęłam mu dopiekać jakby w zamian za jego kłamstwo. Zraniłam go po tym jak on zranił mnie. Jednak chcieliśmy być razem, kochamy sie bardzo i troszkę to na nas podziałało jak oczyszczająca trauma. Teraz to jest za nami. Nie chcę nikogo innego i on też. :lovers:
Ja zostałam zdradzona, może nie fizycznie (bo się mój były wyparł), ale uczuciowo,spotykał sie z dziewczyną ponad 3 miesiace, ale tak kłamał że ja nawet się nie zorientowałam, aż mi sam powiedział że chyba sie zakochał i kocha nas obie i nie wie którą wybrac, a ja mu powiedziałam ze skoro nie wie ktorą wybrac to znaczy że nigdy mnie nie kochał tak jak powinien. Ja chyba tez go tak nie kochałam, to raczej było szczeniacka miłość a później przyzwyczajenie do tej osoby. Szybko zapomniałam o tym co mi zrobił (a było trochę kłamstw wczesniej i zawsze wybaczałam) ponieważ poznałam mojego męża i moje życie się zmieniło, wiem co oznacza czuć sie bezpiecznie przy mężu, wiem co znaczy kochać na dobre i na złe i wiem jak cudownie jest życ bez kłamstw, nawet najgorszą prawdę wolę usłyszeć niż dobre kłamstwo! Mój mąż kiedyś powiedział że mnie okłamał i bał sie że od niego odejde, bo nie powiedział mi że wziął kredyt jak jeszcze był kawalerem i mnie nie znał a kredyt musieliśmy spłacać razem ale chyba tylko wtedy 3 raty, aż mi go było szkoda ze sie tak przejął ale co ja mogłam zrobić w końcu znalismy sie krótko przed ślubem i wiadomo ze nikt na pierwszym spotkaniu nie mówi o kredytach czy o swoich wadach.
A zdrady raczej bym nie wybaczyła, nie mówię nie i nie mówię tak bo nie byłam w takiej sytuacji (z mężem)i mam nadzieję że nie będę.
A jeśli chodzi o to co skłania do zdrady to wydaje mi się że szukamy tego czego nie mamy w domu,może czułości, może sexu...
Zdrada nieważne czy skok w bok czy długotrwały zwiazek uczuciowy - wszystko jedno - dla mnie to koniec :!:
Nawet jeśli starałabym się zapomniec (bo nie wybaczyc) to pewnie urządziłabym piekiełko sobie i partnerowi i tak by się skończyło ... nie dałabym rady życ dalej z taką świadomością ... psyche by mi siadło
Kurczaczek Bardzo się cieszę, że znalazłaś taką wspaniałą połówkę pomarańczy. :-D
Jovanna Rozumiem Twoje podejście. Ja sama nie wiem jak bym się zachowała w praktyce w przypadku zdrady w tym klasycznym sensie. Nie mogę sobie nawet wyobrazić, możliwe, że jednak bym rozszarpała oboje i odeszła. Nie mam pojęcia, nigdy w takiej sytuacji nie byłam i mam nadzieję, ze nie będę. A gadać to sobie mogę....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum