Pomogła: 171 razy Wiek: 33 Dołączyła: 01 Paź 2007 Posty: 918 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 05 Paź, 2007 22:24
Ja urodziłam synka 2 tyg. po terminie ze znieczuleniem zewnątrzoponowym
Poród niestety został wywołany podwójna dawką oksytocyny , synek wcale nie miał zamiaru wyjść z brzucha .Urodziłam naturalnie , szybciutko i w miarę bezboleśnie .
misiaczek ,sliczny chłopczyk :clap2: gratulacje dla swieżo upieczonej mamusi :-D
a na wizycie błagałam by nie wyciągali mi cewnika bo do toalety nie pójdę i nie będe pila by nie sikac
kasiol ja po sn w ogole nie odczuwalam potrzeby siku...no i przyszly mnie scewnikowac...bosz,jakby mi daly lusterko sama bym to lepiej zrobila :shock:
dlatego wizja ponownej przyjemnosci zapedzila mnie do kibelka,siedzialam tam dobra godzinke i zuzylam hektolitry wody z kranu do pobudzenia mojej wyobrazni
ij nie wiem czy tak fajnie jest mieć CC, fakt wyciąganie dzidzi nie boli, ale gdy zejdzie znieczulenie??-koszmar, dziewczyny po porodzie SN smigały po korytarzu w 3-4 h po, ja przez 4 dni z broda przy kolanach chodziłam.
Ja nie napisałam, że fajnie mieć CC, tylko podczas porodu, skurczów i tego całego bólu, marzyłam o CC. Po porodzie byłam dumna jednak, że wytrzymałam i dałam radę rodzić siłami natury, choć naprawdę nie wiem jak to wytrzymałam.
Co do chodzenia, to jeszcze 2 tygodnie po porodzie wszystko mnie bolało i strasznie wolno się goiło, i o bieganiu po korytarzu nie było mowy ani w szpitalu ani później już w domu.
jak czytam takie opisy to tylko upewniam sie w przekonaniu, ze bede rodzila ze znieczuleniem...
Każdy poród odczuwa inaczej, przede mną rodziła dziewczyna, która nic nie krzyczała i poród wspomina świetnie, a rodziła tak samo jak ja, bez znieczulenia.
Ps. ponoć znieczulenie mało co daje - ale tylko takie słuchy mnie doszły nie wiem jak jest naprawdę .
Pomogła: 37 razy Dołączyła: 01 Paź 2007 Posty: 36 Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: Sob 06 Paź, 2007 13:23
misiaczek ja tez mialam naciecie :wavecry: To chyba najgorsza strona porodu naturalnego, nie? A przed porodem modlilam sie, zebym tylko nie musiala miec cesarki (bo bylam dosc dlugo po terminie) i nawet jak sie zaczelo to prosilam Boga, zebym mogla urodzic naturalnie ale jak to juz trwalo ponad 10 godzin (regularne, bolesne skurcze ) to tak jak Anchela sobie myslalam ze wszystko bym oddala za cesarke. Nawet to powiedzialam do lekarza :tongue: Ale na szczescie sie udalo naturalnie i nie zaluje
[ Dodano: Sob 06 Paź, 2007 12:27 ] lidszu jak ty to zrobilas? Jak masz jakas metode na takie porody to sie podziel, bo ja chce jeszcze jedno dziecko ale wizja nastepnego porodu mnie przeraza. A co do znieczulenia to ZDECYDOWANIE POLECAM, jak jest to brac. Ja blagalam o nie ale polozna stwierdzila, ze to tylko zpowolni przebieg porodu
ja moge tylko polecic kazdej pierworodce szkole rodzenia....bardzo zaluje ze sama nie chodzilam,poniewaz kompletnie nie potrafilam rodzic :shock:
niby sie wie co to parcie ale jak przychodzilo co do czego,to nic mi z tego nie wychodzilo...lykalam powietrze zamiast je trzymac w ustach i przec przez caly skurcz....
efektem tego bylo to ze Mati wychodzila i sie cofala....bosz to trwalo bez konca
ja moge tylko polecic kazdej pierworodce szkole rodzenia....bardzo zaluje ze sama nie chodzilam,poniewaz kompletnie nie potrafilam rodzic
Po porodzie też żałowałam, że nie znalazłam czasu i chęci na szkołę rodzenia. Nie wiedziałam jak oddychać, w tym całym szoku w ogóle nie umiałam słuchać rad położnej. Cały czas źle oddychałam przez co mały był lekko niedotleniony.
Jeśli jeszcze zajdę w ciążę skorzystam ze szkoły, tzn z tych lekcji gdzie uczą poprawnego oddychania.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum