Jaga2004, Tule mocno
Wiem ze to trudne i wiem co przechodzisz
Ale porzegnanie Aniołka to jest super sprawa Sama bym to zrobiła
Ja poroniłam a raczej płód obumarł w 14tc i usuneli mi go pod narkoza.
1 dzień w szpitalu i po 6 tygodniach tylko po wynik histopatologiczny.
Dzisiaj rozmawiałam z kolegą na temat naszego szpitala. Przez cały dzień przed oczami miałam obraz korytarza, którym prowadziła mnie pielęgniarka do pokoju zabiegowego, przed którym stało chyba trzech lekarzy i trzeba było podjąć jakąś decyzję.
To, że straciłam dziecko to już było wiadomo ale trzeba było zdecydować się na zabieg. Oni mnie chyba chcieli przekonywać do tego ale nie musieli się wysilać, bo wiadomo, że tragedia tragedią ale dla dobra następnego dziecka lepiej żeby nic w macicy nie zostało.
Ciekawe ile czasu bedę miała takie obrazki i wspomnienia. Mam wrażenie, że to zdarzenie przesłoniło mi wszystko i wszystko co teraz robię jest podporządkowane poronieniu.
Nie miałam jeszcze siły pojechać na cmentarz
Wiem, ze tam jest mój aniołek i że jest bezpieczny.
Ciekawe ile czasu bedę miała takie obrazki i wspomnienia. Mam wrażenie, że to zdarzenie przesłoniło mi wszystko i wszystko co teraz robię jest podporządkowane poronieniu.
długo... Ja tak miałam prawie przez rok, pomimo, że pod serduchem nosiłam już bliźnięta... Za kilka dni miną 2 lata od dnia, kiedy zobaczyłam 2 kreseczki (a potem szpital i cała reszta...) - prezent na Dzień Ojca... A nadal boli... Czasami wyjmę test ciążowy - jedyny ślad po moim dzieciątku - i kiedy go zobaczę, boli tak samo, jak wtedy...
Jaga2004,
Sama nie wiem co o tym myśleć.
Dzisiaj wstałąm z tak napuchniętymi czerwonymi oczami, że nie miałam jak sobie makijażu zrobić. rutka1234, wiesz przypomniałaś mi o teście. Ja mam dwa. Szczerze mówiąc miałam zamiar je wyrzucić. Ale masz rację - zachowam
Szczerze mówiąc miałam zamiar je wyrzucić. Ale masz rację - zachowam
ja też chciałam na początku wyrzucić - 2 razy lądował w koszu... Ale teraz cieszę się, że jednak go zachowałam - pomimo, że mi bardzo smutno, jak na niego patrzę, to jednocześnie przypomina mi, że przez moment nosiłam w sobie maleńką Iskierkę, która teraz jest gdzieś na Tam - na Górze, a ten test to jedyna możliwość fizycznego kontaktu - coś jak zdjęcie... Wiem, że to może być bzdurne, ale mi to pomogło...
Jaguś, wszystko się ułoży, ale potrzeba czasu
Pomogła: 12 razy Wiek: 36 Dołączyła: 21 Paź 2007 Posty: 74 Skąd: Berlin
Wysłany: Sob 20 Cze, 2009 20:26
ja od pierwszego Aniolka mam zdjecie USG a drugiemu nie zdarzyli zrobic tez mi jeszcze lezki leca jak przypadkowo wpadnie mi to zdjecie usg w rece...a to juz prawie 4 lata temu a tak samo boli jak wtedy
a bo u mnie w pracy taka jedna poroniła i schowała sobie zdjęcie i potem już nigdy w ciąże nie zaszła i tak mówiła
acha Ale to chyba próba wytłumaczenia czegoś z czym trudno się pogodzić...
Ja jestem przykładem na to, że to tylko przesąd
Ja ostatnio strasznie płaczliwa jestem - wracają do mnie wspomnienia
Ja ostatnio strasznie płaczliwa jestem - wracają do mnie wspomnienia
Niestety albo stety do mnie też i cała ta sytuacja z m to tym bardziej mi to przypomina ;a jak idziemy na cmętarz to wciąż patrzę na te małe grobiki i żałuję że nie ma mój aniołek takiego bo było by mniejsce takie wspólne dla nas.Ale w mym sercu zawsze jest i będzie .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum