Pomogła: 45 razy Dołączyła: 26 Paź 2007 Posty: 419
Wysłany: Wto 22 Cze, 2010 12:08
Jaga2004 napisał/a:
Doczesna z masywnymi naciekami granulocytarnymi"
ło matko.....
Jaga2004 napisał/a:
Od zębów
to nurtowalo mnie od samego dnia kiedy zobaczylam pozytywny wynik testu. Kiedy jeszcze nie wiedzialam, ze jestem w ciazy, musialam leczyc kanałowo ząb. Tego stresu nie zapomne, ale potem serduszko biło..... Tyle, ze 2 tygodne później już nie...... Obawiam sie, ze własnie to leczenie mogło doprowadzic do tragedii....
_________________ Aniołki 6tc (02.I.06) i 8-9tc (VI.10)
wg OM
Pomogła: 57 razy Wiek: 33 Dołączyła: 30 Wrz 2007 Posty: 595 Skąd: G. Śląsk
Wysłany: Wto 22 Cze, 2010 13:42
Pyrka, popieram to, co mówi Jaga, w moich histopatologiach nigdy nic nie było. Nawet jeśli będzie tak jak u niej, to i tak nie będziesz znała dokładnej przyczyny. Nie możesz się zadręczać!!! Obwinianie się nie ma sensu. Są przecież przypadki, że ciąża przetrwała mimo inwazyjnego leczenia, i są takie, że nie miała szans, choć się na nią chuchało i dmuchało... Bądź dobrej myśli, to mógł być przykry przypadek
[ Dodano: Wto 22 Cze, 2010 14:44 ]
Tak nawiasem mówiąc, to mi w 2004 roku, kiedy trafiłam do szpitala z dziwnym krwawieniem, które nie chciało się skończyć, też wyszła na histopatologii doczesna... i potem się dręczyłam, że mogłam być w ciąży, choć o tym nie wiedziałam i nie uważałam... ale takie myśli trzeba zostawić, bo to do niczego nie prowadzi... w końcu udało mi się urodzić Dominika... a Tobie Wiktorka...
Pyrka przykro mi że musisz przechodzić przez to!!!
Ja nie mam dzieci, ale za to mam 2 aniołki w niebie, no i lekarz kazał mi zrobić 2 podstawowe badania bo powiedział ze jak są złe to jest dużo takich osób kobiet jak ja które przez to tracą swoje dzieciątka!
Kazał mi zrobić krzywą cukrową z obciążeniem glukozy 75g i p/ciała antyfosfolipidowe.
Pomogła: 45 razy Dołączyła: 26 Paź 2007 Posty: 419
Wysłany: Czw 24 Cze, 2010 20:22
Alina napisał/a:
to i tak nie będziesz znała dokładnej przyczyny
wiem, zdaje sobie z tego sprawe. NIe chcę sie zadręczać tym, ze mogłam zrobic coś nie tak i przez to stracic maluszka. Ale jesli tylko jest cień szansy, że uda mi sie uniknąć kolejnego dramatu, to warto podjać każde leczenie.
kurczaczek, współczuje dwóch strat. To musi być dodatkowo trudne, jeśli nie posiadasz dziecka. U mnie pierwsza strata wiazala sie z ogromnym bólem, kilka miesiecy dochodzilam do siebie. Teraz, majac zdrowe dziecko jest jakby lżej..... Inaczej na to patrze. Co nie znaczy, że i tak boli....
kurczaczek napisał/a:
Kazał mi zrobić krzywą cukrową z obciążeniem glukozy 75g i p/ciała antyfosfolipidowe
jeśli można wiedzieć, czy te badania coś wniosły nowego?
_________________ Aniołki 6tc (02.I.06) i 8-9tc (VI.10)
wg OM
Alina, doczesna to jest jakieś medyczne określenie macicy ....
Pyrka napisał/a:
kurczaczek, współczuje dwóch strat. To musi być dodatkowo trudne, jeśli nie posiadasz dziecka. U mnie pierwsza strata wiazala sie z ogromnym bólem, kilka miesiecy dochodzilam do siebie. Teraz, majac zdrowe dziecko jest jakby lżej..... Inaczej na to patrze. Co nie znaczy, że i tak boli....
Dobrze, ze patrzysz na to inaczej.
Mi się wydawało, że już niczzego nie jestem w stanie zaplanować, kontrolować ...
Zresztą teraz widzę po sobie, że chyba nie lubię być ubezwłasnowolniona.
Ale życie jest nieubłagalne i jakąkolwiek podejmiesz decyzję będzie toczyło się dalej.
U mnie połowa sukcesu polegała na tym, że zmieniłam lekarza i poszłam do osoby, do której miałam bezgraniczne zaufanie.
doczesna to jest jakieś medyczne określenie macicy
Doczesna - przerosła i rozpulchniona błona śluzowa macicy. Rozrost następuje pod wpływem hormonów jajnika, a zwłaszcza progesteronu w trakcie cyklu miesiączkowego i ma na celu przygotowanie podścieliska dla zagnieżdżenia się zapłodnionej komórki jajowej. W razie zapłodnienia komórki jajowej błona śluzowa macicy ulega dalszym zmianom, przekształcając się w doczesną ciążową,
Pomogła: 45 razy Dołączyła: 26 Paź 2007 Posty: 419
Wysłany: Pią 25 Cze, 2010 10:43
Cytat:
U mnie połowa sukcesu polegała na tym, że zmieniłam lekarza i poszłam do osoby, do której miałam bezgraniczne zaufanie.
to u mnie sukcesem okazała się zmiana lekarza po pierwszej stracie. Podszedł do mnie poważnie, nie lekceważył. Dzieki niemu mam zdrowego synka. Teraz też wiem, ze nie zostawi mnie na pastwe losu. Juz przy samym oznajmianiu, ze ciaża jest obumarła był bardzo delikatny, osobiscie się mną zająl w szpitalu, dokonal zabiegu.... Wiem, ze moge mu zaufać, choć wiadomo, ze zawsze człowiek się zastanawia, czy czegoś przed nim nie ukrywają, zeby nie zamartwiać To chyba każdy pacjent tak ma, ze się dopatruje teorii spiskowej
Jaga2004 napisał/a:
Mi się wydawało, że już niczzego nie jestem w stanie zaplanować, kontrolować ...
tak, takie otrzeźwienie, wręcz jak kubeł zimnej wody poczułam własnie za pierwszym razem. Dlatego teraz majac to doświadczenie wiem, ze pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie uniknąć a sytuacji przewidzieć. Taki "lajf"
_________________ Aniołki 6tc (02.I.06) i 8-9tc (VI.10)
wg OM
Pomogła: 57 razy Wiek: 33 Dołączyła: 30 Wrz 2007 Posty: 595 Skąd: G. Śląsk
Wysłany: Sob 26 Cze, 2010 10:40
Ines_ka napisał/a:
Macica to jedno a błona śluzowa w niej to drugie. Jeśli miałaś Alino doczesną a nie doczesną ciążową to w ciąży nie byłaś.
No niby tak, ale w wyniku była mowa o jakichś zmianach w tej doczesnej i ordynator (z habilitacją!) na rozmowie mi powiedział, że takie są we wczesnej ciąży. A potem drugi lekarz, u którego byłam z tym wynikiem, powiedział, że jemu się tak nie wydaje... i bądź tu człowieku mądry Wcale się nie dziwię Pyrka Twojej teorii spiskowej...
Zaproszone osoby: 1 Pomogła: 534 razy Wiek: 34 Dołączyła: 01 Paź 2007 Posty: 7289 Skąd: Z wielkiej Polski ;)
Wysłany: Nie 27 Cze, 2010 09:34
Cytat:
Macica to jedno a błona śluzowa w niej to drugie. Jeśli miałaś Alino doczesną a nie doczesną ciążową to w ciąży nie byłaś.
_________________
A co to znaczyło w takim razie jak ja w ciąży z Igorkiem na początku miałam właśnie jakiś "bardzo bogaty "odczyn doczesnowy 17 mm(pierwszy raz o tym usłyszałam wtedy) i to sie nie podobało mojej gince. Ale już na którejś z kolejnych wizyt powiedziała,ze juz jest ok i moze "mam taką urodę" i w ciaży z Olką też to mogło być ale 10 lat temu nie zwrócono na to uwagi
Potem sie tym nie interesowałam ale piszę bo widzę,ze Aga coś sie zna na tym czy co?....
Alina napisał/a:
o jakichś zmianach w tej doczesnej i ordynator (z habilitacją!) na rozmowie mi powiedział, że takie są we wczesnej ciąży. A potem drugi lekarz, u którego byłam z tym wynikiem, powiedział, że jemu się tak nie wydaje... i bądź tu człowieku mądry Wcale się nie dziwię Pyrka Twojej teorii spiskowej...
ano właśnie..........
kurczaczek, przykro mi ,że i tę druga ciążę utraciłaś...
wiem, zdaje sobie z tego sprawe. NIe chcę sie zadręczać tym, ze mogłam zrobic coś nie tak i przez to stracic maluszka. Ale jesli tylko jest cień szansy, że uda mi sie uniknąć kolejnego dramatu, to warto podjać każde leczenie.
kurczaczek, współczuje dwóch strat. To musi być dodatkowo trudne, jeśli nie posiadasz dziecka. U mnie pierwsza strata wiazala sie z ogromnym bólem, kilka miesiecy dochodzilam do siebie. Teraz, majac zdrowe dziecko jest jakby lżej..... Inaczej na to patrze. Co nie znaczy, że i tak boli....
kurczaczek napisał/a:
Kazał mi zrobić krzywą cukrową z obciążeniem glukozy 75g i p/ciała antyfosfolipidowe
jeśli można wiedzieć, czy te badania coś wniosły nowego?
Pyrka jest to dla mnie trudne i to bardzo, może gdybym miała dziecko to byłoby inaczej, nie mówię że łatwiej ale inaczej, mogłabym się pocieszyć choć tym że mam jedno a tak???
Co do badań to jeszcze nie zrobiłam, czekam aż będę miała urlopik bo chcę aby mi to lekarz przepisał na kasę chorych
Wiem, ze moge mu zaufać, choć wiadomo, ze zawsze człowiek się zastanawia, czy czegoś przed nim nie ukrywają, zeby nie zamartwiać To chyba każdy pacjent tak ma, ze się dopatruje teorii spiskowej
I to święta racja kochana ale powiem Ci, że przez moje problemy ze sprawami ginekologicznymi spotkałam już kilku lekarzy, którzy najzwyczajniej w świecie "olewają" pacjenta, że już nie wspomnę o tym, że mają zero wyczucia sytuacji .
Alina napisał/a:
No niby tak, ale w wyniku była mowa o jakichś zmianach w tej doczesnej i ordynator (z habilitacją!) na rozmowie mi powiedział, że takie są we wczesnej ciąży. A potem drugi lekarz, u którego byłam z tym wynikiem, powiedział, że jemu się tak nie wydaje... i bądź tu człowieku mądry
no tak, czasami mi się wydaje, że niektórych rzeczy nie powinno się po prostu czytać.
Mi wystarczyło tłumaczenie ordynatora oddziału. W końcu lekarz ma doświadczenie i wie co robi.
aniolka napisał/a:
Potem sie tym nie interesowałam ale piszę bo widzę,ze Aga coś sie zna na tym czy co?....
Kochanie, jesteś na tym forum dużo dłużej niż ja i jeszcze się nie przyzwyczaiłaś, że Aga wie wszystko najlepiej
kurczaczek napisał/a:
Pyrka jest to dla mnie trudne i to bardzo, może gdybym miała dziecko to byłoby inaczej, nie mówię że łatwiej ale inaczej, mogłabym się pocieszyć choć tym że mam jedno a tak???
Na pewno nie byłoby inaczej. To jest kwestia naszej psychiki. Jak poroniłam co prawda, że nie chciałam żeby Jagoda widziała mnie w stanie rozsypki ale jak tylko znikała z horyzontu myśli wracały.
Zresztą chodziłam na takie specjalne spotkania dla kobiet po poronieniu z trenerem rozwoju osobistego i przychodziły różne dziewczyny. Jedna silniejsza a inna słabsza psychicznie ale nie spotkałam takiej, której by nie obeszło to, co się stało.
No i jeszcze ta książka : O dziecku, które odwróciło się na pięcie". To jest jedyna książka dla kobiet po poronieniu, która opisuje wszystkie aspekty i medyczny, i psychiczny i religijny ... Dużo mi dała do myślenia. I dużo pomogła zrozumieć ....
Zaproszone osoby: 1 Pomogła: 534 razy Wiek: 34 Dołączyła: 01 Paź 2007 Posty: 7289 Skąd: Z wielkiej Polski ;)
Wysłany: Pon 28 Cze, 2010 00:17
Ines_ka napisał/a:
już zadałaś to pytanie na naszym bocianie
a ta już na gogle polajznęła
Ale lekarz mnie tam tylko uspokoił ale nie wytłumaczył -jak wiesz!
Ines_ka napisał/a:
ja mam internet ;))
ja też ale znaleźć nt temat nic sensownego nie umiałam!
Jaga2004 napisał/a:
że Aga wie wszystko najlepiej
a ciekawe czy wie kiedy koniec świata nastąpi?
Bo jak w tym 2012 to moze nie spłacac kredytu?
Jaga2004 napisał/a:
Jedna silniejsza a inna słabsza psychicznie ale nie spotkałam takiej, której by nie obeszło to, co się stało.
No i jeszcze ta książka : O dziecku, które odwróciło się na pięcie". To jest jedyna książka dla kobiet po poronieniu, która opisuje wszystkie aspekty i medyczny, i psychiczny i religijny ... Dużo mi dała do myślenia. I dużo pomogła zrozumieć ....
dobrze,ze intuicyjnie czułaś ,ze musisz sobie pomóc!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum